to jest stronka o ruchu chorzów i innych klubach
Niebiescy.pl - Wyjazdy!
cpyright
  Strona Główna
  Kontakt
  Księga gości
  Ankiety
  NEWESY:
  Galeria
  Top Lista
  Linki
  Forum
  Inne Kluby
  Tabela
  Transfery
  Strzelcy bramek-Top 5
  Z Prasy
  Ostatni Mecz
  Wesołych Świąt
  Partnerzy
  Buttony!!
  Statystyki
  Przyjaciele
  Wyjazdy!
  Oprawy meczowe
  Flagi
  Sektorówki
  Ultras
  Historia
  Sukcesy
  Kadra Zespołu
  Sztab Szkoleniowy
  Pełny Terminarz
  Vlepki
  Śpiewniki
  Blue Girls
  Skrojone Flagi
  Gify
  Odznaki
  Mali Fanatycy
  Stadion
  Informacje
  Sukcesy Piłkarzy
  Bilety Pucharowe
  Artykuły
  Sklep Niebiescy
  Sygnatury
  Puchar Eksraklasy
  Statystyik Zawodników
  Puchar Polski
  Runda Wiosenna
  Runda Jesienna
  Historia Zegarów
  Współpraca
  Redakcja
  Zapis Chatów
  Flagi Widzewa Ludz
  Galeria Widzewa Ludz
  Piosenki Widzewa Ludz
  Vylepki Widzewa
  Szale widzewa
  Hosting
  Aktualności
  Historia klubu Widzew Ludz
  Serwis Piłkarski
  Reklamy GoOgLe
  Rozgrywki
  Następne mecze
  Sponsorzy
  Bramkarze
  Komentatorzy
  Karykatury
  Filmy
  Wlaściwe przygotowanie Bramkarza
  Ćwiczenia
  Technika Bramkarza
  Dryblinki

copyright

 

To som wyjazdy:

  • Dyskobolia Grodzisk Wlkp. - Ruch Chorzów

Na nasz pierwszy od czterech lat mecz w ekstraklasie wybieramy się autami. Każdy jedzie na własną rękę, bo po wydarzeniach z Gdańska PZPN nałożył na nas zakaz wyjazdowy na cztery mecze. Po przybyciu do Grodziska Wielkopolskiego i odnalezieniu stadionu okazuje się, że w kasach sprawdzają dowody, żeby zameldowani na Śląsku nie mogli kupić wejściówek. Wobec tego część dogaduje się z ochroniarzami, a część korzysta z pomocy miejscowych. Ci, którzy kupują bilety, mają małą niespodziankę. Na wejściówce zamiast herbu Ruchu jest... Wisły Płock! Później jeden typ od nas wyraża swoje zirytowanie i krzyczy, co o tym myśli do działaczy Dyskobolii. W okolicach stadionu można spotkać dużo aut na Śląskich blachach. Na stadionie jest nas około 100. Jesteśmy porozrzucani po całym obiekcie, ale kilka razy pojedyncze grupki prowadzą doping. Sporo ludzi ma ze sobą barwy. Dyskobolia nie robi młynu. Śpiewa rzadziej od nas, wrzuca trochę na Ruch i Widzew (he he . W drugiej połowie do jednej grupki napina się kilku miejscowych, ale do niczego nie dochodzi. Niebiescy wygrywają na inaugurację 4:1 i po meczu dziękują nam za przybycie. Droga powrotna wszystkim mija w bardzo dobrych humorach

  • Cracovia - Ruch Chorzów

Kolejny wyjazdowy mecz Ruchu miał miejsce w Krakowie, na stadionie Cracovii. Gdy byliśmy tam ostatnio, było bardzo gorąco, jednak tym razem spotkanie odbyło się bez publiczności, gdyż gospodarze maja zamknięty stadion, a my zakaz wyjazdowy za Lechię. Spotkanie oglądają z trybuny tylko piłkarze i działacze obu klubów.

  • Górnik Zabrze - Ruch Chorzów

Wyjazd do Zabrza... Dla jednych było to niezwykle prestiżowe spotkanie. Większość z nas pamięta jednak to, co przyrzekliśmy sobie po śmierci Rajmunda. DERBY DERBAMI, NIE Z MORDERCAMI! Nawet gdybyśmy nie mieli na ten mecz zakazu za wyjazd do Gdańska, to i tak nikt z nas nie pojawiłby się na sektorze gości... Za to w 3 tysiące osób oglądaliśmy mecz na własnym stadionie, gdzie został postawiony telebim. W trakcie oglądania spotkania odpaliliśmy stroboskopy oraz racę. Staraliśmy się także prowadzić doping, ale nie wychodził on najlepiej. Część z nas zaczekała przed budynkiem klubowym na przyjazd piłkarzy. Przywitaliśmy ich ze śpiewem na ustach i odpaloną racą. Podziękowaliśmy im także za zaangażowanie i walkę włożoną w mecz. Warto wspomnieć, że wejściówką na spotkanie przed telebimem, były cegiełki w cenie 2 złotych. Cały dochód uzyskany z ich sprzedaży został przekazany rodzicom dwóch, małych kibiców Ruchu: 4-letniego Maćka i 10-letniego Przemka, którzy cierpią na dystrofię mieśni. 

  • Widzew Łódź - Ruch Chorzów

Mecz w Łodzi był pierwszym meczem wyjazdowym w tym sezonie, w którym mogliśmy uczestniczyć. Spotkanie te było zarówno widowiskiem sportowym jak i wielkim świętem kibicowskim. W końcu był to mecz przyjaźni... Zbiórkę w Chorzowie przewidzianą mieliśmy na godzinę 8:30, wyjazd pociągu o 9:09. Na Batorym nie było widać tłoku, jednak jak zawsze na chwilę przed przyjadem naszego środka lokomocji ludzie powychodzili z uliczek zapełniając perony PKP. Na Batorym było nas około 1400 osób, wyruszamy o 9:35 trzema składami. Zatrzymujemy się na kilku kolejnych stacjach, aby zabrać z nich kolejne FC Ruchu. Podróż mija spokojnie. Ze śmiesznych sytuacji można wspomnieć o żulach tańczących w Zawierciu;-) Około 10 km od Łodzi zaczyna nad nami lecieć śmigłowiec, co ciekawe z Pabianic do Łodzi jedziemy godzinę! To wszystko przez objazd, który zafundowało nam PKP. W Łodzi punktujemy sie około 16:10, szybko opuszczamy pociąg i kierujemy się w stronę stadionu. Nim jednak znaleźliśmy się na trybunach, czekała nas integracja z braćmi z Łodzi. Warto wspomnieć, że chłopaki przygotowali jedzenie i picie za co wielkie dzięki! Część fanów poszła zrobić zakupy do okolicznych sklepów. Większość jednak została w okolicach stadionu gdzie, robiono sobie pamiątkowe zdjęcia, wymieniano się barwami i świetowano wspólne spotkanie. Świetną imprezę trzeba było jednak przerwać, gdyż czas meczu się zbliżał. Zostaliśmy bardzo szybko wpuszczeni na stadion, ochrona nie robiła problemów. Mimo otwartej jednej bramki od sektora gości weszliśmy zadziwijąco szybko. Na całym stadionie bramki pomiędzy sektorami były otwarte, dzięki czemu kibice Ruchu będacy pierwszy raz na stadionie Widzewa mieli możliwość pozwiedzania obiektu. Mecz rozpoczął się około 17:58 (czas z zegara Widzewa). Wraz z kibicami Widzewa rozpoczęliśmy doping już od momentu wejścia na sektor. Mimo tego, że wiele osób po długiej podróży nie miało sił śpiewać, pokazaliśmy się z dobrej strony. Po stracie drugiego gola na chwilę doping cichnie, lecz tylko na moment. Później dopingujemy ostro do konća spotkania, co procentuje również na boisku, bo nasi piłkarze, nie dość że wyrównali to mieli jeszcze szanse wygrać spotkanie! Naszą liczbę na sektorze można ocenić na około 2 tysiące głów. Sporo jednak osób było rozrzuconych po stadionie, co nie pozwoliło osiągnąć lepszego efektu. Wina w tym głównie osób jeżdżących autami, którzy niekoniecznie chcą siedzieć wśród naszej niebieskiej braci i wybierają miejsca gdzieś z dala od głównej ekipy wyjazdowej. NU nie przygotowało na ten mecz oprawy, wywieszamy 3 flagi: To My Naród Śląski, Psycho Fans i Wielkie Hajduki + na bocznym płocie zawisła mała fana Kęty. Widzew prowadził cały mecz świetny doping, możemy się od nich jeszcze sporo uczyć. Na początku spotkania miała miejsce uroczystość przypomnienia osób ważnych dla istnienia Widzewa. Zostały one nagrodzone brawami od kibiców oraz kwiatami od działaczy. Po pierwszym gwizdku kibice spod zegara, na przód sektora wyciagają fanę z napisem "Jesteśmy siłą o której Wam się nie śniło" po czym na sektor wpuszczają sektorówke - Wojowników Dwóch - Widzew & Ruch ! Pojawienie się tego płótna na sektorze równało się fali braw i wzajemnych pozdrowień. W drugiej połowie Widzewiacy na prostej rozciągaja sektorówkę "Widzew Łódź". Na płocie wywieszają flagi: Śródmieście Widzew, Stare Miasto, Ziemia Obiecana, Widzew Łódź, You'll never walk alone, Dzięki Wam tu jesteśmy (pamiątkowa na cześć wyżej wspomnianych osób), Ultras Widzew. Po meczu piłkarze dziękują obu grupom kibicowskim za sportowy doping przez całe spotkanie, podkreślają w wypowiedziach pomeczowych, że kibice stworzyli wspaniały spektakl. Zaznaczyli, że chcieliby, aby takie mecze rozgrywane na trybunach towarzyszyły im na każdym spotkaniu. W drogę powrotną mieliśmy wyruszyć już o 20:45, jednak pociąg wystartował około 21:00. Podróż powrotna bez niespodzianek. Z rzeczy wartych odnotowania można wspomnieć o ładnej pani policjantce na dworcu w Częstochowie. Na Batorym meldujemy się po 3. Ludzie szybko rozchodzą się do domu, cześć czeka na autobusy. Wyjazd do Łodzi był dobrym prognostykiem przed kolejnym ważnym dla nas kibicowsko widowiskiem - wyjazdem do Poznania! Braciom z Łodzi jeszcze raz dziękujemy za gościnę i zapraszamy na wiosnę do nas!

  • Lech Poznań - Ruch Chorzów

Na mecz z Lechem mamy bardzo dużą mobilizację w naszych szeregach. Z wiadomych przyczyn. Niedawne wydarzenia, kosa, ekipa z tradycją itd. Zbiórkę na ten atrakcyjny kibicowsko wyjazd mamy o godz. 10 na dworcu PKP w Chorzowie Batorym. Wielu z nas przyjeżdża już godzinę wcześniej. Ostatnie zakupy w pobliskich sklepach i z niecierpliwością czekamy na specjala. Planowany odjazd o 10:30. Mijają kolejne minuty, a pociągu nie ma. W końcu w głośnikach rozlega się upragniona informacja i po chwili pakujemy się do wagonów. Około 11 ruszamy w drogę. Jest z nami 40 Elanowców, których gościmy już od piątku. W Kępnie dosiadają się do nas jeszcze Widzewiacy w liczbie 40 głów i jedziemy łącznie w około 1180 osób. Kilkadziesiąt kilometrów przed Poznaniem zawisa nad nami helikopter i towarzyszy nam do samego stadionu. W mniej więcej tym samym czasie na równoległej do torów drodze pojawia się kilka suk, których ilość stale powiększa się z pokonywaną drogą. Mimo opóźnienia, w stolicy Wielkopolski jesteśmy około 45 minut przed meczem. Przesiadamy się na autobusy przegubowe i jedziemy na Bułgarską. Towarzyszy nam kilkadziesiąt suk. Ruch drogowy zostaje zatrzymany, dzięki czemu szybko znajdujemy się pod stadionem, gdzie dołączają Niebiescy, którzy przyjechali autami. Wchodzenie na sektor trwa bardzo sprawnie. Standardowe obszukiwanie, oderwanie kawałka biletu i można się kierować do klatki. Jest nas łącznie około 1200 osób, bardzo dobrej bandy. Na płocie wywieszamy 6 flag: "Psycho Fans", "Radlin", krzyż "19 (R) 20", "Widzew Łódź", "Drezdenko" (Widzewa) i "Grupa Trzymająca Władzę" (Elany). Śpiewy zaczynamy już w trakcie rozgrzewki piłkarzy. Mamy ze sobą megafon i bęben. Często przebijamy się przez doping Lecha. Stwierdzamy to m.in. po częstych gwizdach miejscowych. Pod koniec pierwszej połowy robimy niebiesko-białą baloniadę, która daje całkiem fajny efekt. Lech nie prezentuje żadnej oprawy. Po przerwie nasz doping słabnie. Powodem jest kilka czynników. Brak napojów (trzeba przyznać, że Lech jak na taki stadion, ma bardzo słaby cattering dla przyjezdnych), zmęczenie podróżą i - delikatnie mówiąc - niekorzystny wynik. W miarę równo śpiewamy mniej więcej do momentu utraty czwartego gola. Kiedy Lech strzela kolejne dwa, nadal dopingujemy, ale nie daje to takiego efektu jak wcześniej. Przez cały mecz trwa wymiana uprzejmości. Wszyscy, którzy przed spotkaniem mieli wątpliwości, co do tego, jakie stosunki są pomiędzy nami, a Lechem, na pewno je rozwiali. Po końcowym gwizdku piłkarze dziękują nam za doping. Mimo porażki, również im dziękujemy i wspieramy ich w tych trudnych chwilach. Z sektora wychodzimy po 40 minutach. Na dworzec PKP jedziemy przegubami, do Chorzowa wyruszamy o 21:30. Na Górnym Śląsku meldujemy się o 3:20. Następnego dnia jeszcze melanż z Elanowcami, a potem trzeba było wracać do codzienności, czyli pracy, szkoły, studiów. Aż do następnego meczu... 

  • Odra Wodzisław - Ruch Chorzów

Do Wodzisławia Śląskiego jedziemy pociągiem, kilkudziesięcioma autami i busem. Główna grupa podróżuje specjalem. Zbiórkę mamy zaplanowaną na godzinę 15, a z Batorego wyruszamy 40 minut później. Po drodze dosiadają się do nas jeszcze Niebiescy z Katowic, Mikołowa, Łasisk i Orzesza. Na miejscu meldujemy się około godz. 18 i przez 25 minut idziemy na stadion. Dużo zaczepek ze strony policji, która cały czas nas prowokuje. Pod sektorem dołączają do nas osoby, które przyjechały autami oraz liczne pobliskie fan cluby. Wchodzenie do klatki trwa w miarę szybko, ale i tak sporo osób wchodzi już w trakcie meczu. Jest nas około 1.000. Na płocie wywieszamy 3 flagi: "Radlin", "Blues Pszów" i krzyż "19 (R) 20" oraz transparent "My Sprite Wy Pragnienie - odra Szajs". Przez całe spotkanie prowadzimy średni, ale dosyć równy wspomagany bębnem doping. Z obu stron sporo bluzg. Gospodarze śpiewają m.in. "co was tak mało?", na co odpowiadamy "ilu was było, w Chorzowie ilu Was było?", a po chwili "mniej niż zerooo, mniej niż zerooo, o o o o" W pierwszej połowie nad stadionem Odry przechodzi ulewa. Wtedy też prezentujemy flagowisko z 30 dużych pasiaków na kijach. Miejscowi przedstawiają trzy oprawy: małą sektorówkę "pasiak" z dwiema świecami dymnymi w barwach, flagowisko w asyście stroboskopów i czerwone balony. Ze stadionu wychodzimy 40 minut po meczu. Przy dużej obstawie idziemy na dworzec. W Batorym jesteśmy około 24. Tego samego dnia 100 kibiców Ruchu z flagami "PF" i "Oberschlesien" obecnych jest na Derbach Łodzi. 

  • Legia Warszawa - Ruch Chorzów

Ten przedostatni wyjazd w tym sezonie z pewnością dla wielu był tym najbardziej prestiżowym. Szkoda, że Canal+ przełożył datę rozegrania meczu, bo nasza liczba z pewnością byłaby większa, gdyby mecz rozgrywany był w sobotę, jak pierwotnie ustalono. Z Chorzowa Batorego wyruszyliśmy specjalem o godzinie 10:00 (lokomotywa + 5 wagonów). Na stacji Warszawa Powiśle zameldowaliśmy się około godziny 15:00. Podróż przebiegła spokojnie, 20 minutowy przemarsz ulicami Warszawy również. Wśród pustych uliczek (tylko my i policja) można było usłyszeć donośne "jaki tu spokój..." Na stadion pierwsze osoby zostały wpuszczone mniej więcej na godzinę przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Jak się później okazało, na sektorze zasiadło nas dokładnie 758. Było nas łącznie ponad 800, ale sporo osób nie przeszło kontroli alko, a osoby z zakazami zostały w pociągu. Ta "niezbyt okazała" liczba (oczywiście w porównaniu do poprzednich wyjazdów powyżej tysiąca) nie przeszkodziła nam dobrze dopingować, zwłaszcza w II połowie. Na szczególną uwagę na pewno zasługuje śpiewane nieprzerwanie przez blisko 15 minut "Naszym Klubem HKS..." Kibice Legii, ze względu na trwający tam protest, dopingowali swoją drużynę tylko w końcówkach obu odsłon (2 razy 10 minut). Bluzgi trwały jednak cały mecz. Najczęściej polegały one na zmianie słów znanych piosenek obu ekip kibicowskich. Nie zabrakło znanej przyśpiewki "Polska bez Śląska", którą można było usłyszeć z sektorów tak gości, jak i gospodarzy. Prowokacji było wiele, jednak największą było zaśpiewanie pod koniec meczu hymnu Polski przez miejscowych. Odpowiedzią na tą marną prowokację były gwizdy z naszej strony. Nasz sektor był bardzo dobrze oflagowany. Na płotach znalazły się fany: "Psycho Fans", "Katowice", "Ruda Śląska", "Niebieski Giszowiec", "Wielkie Hajduki", "1000-lecie", "Władcy Torunia", "Lędziny & Bieruń", "Radlin", "Zawiercie", "Świętochłowice", a także małe flagi "Górny Śląsk". Na płocie zawisł także okolicznościowy transparent z napisem: "Euro 2012 w Chorzowie". Wraz z nami na sektorze meldują się kibice Apatora, Elany oraz Widzewa. Dzięki za wsparcie! Po meczu nasi piłkarze dziękują nam za przyjazd, my "odwdzięczamy" się śpiewając "Głowy do góry..." Hasłem przewodnim drogi powrotnej do Chorzowa było "skond mocie wongiel". Podróż również spokojna (nie licząc pobijania rekordu szybkości na trasie Tarnowskie Góry - Batory).

Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (26 wejścia) tutaj!
przepraszamy za klopoty Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja